| » Jak SMERF został piłkarzem (wywiad z Jarkiem P.) | |
| :: 03.10.2006, Wtorek | :: dodał: marcelzlasu |
Hej ludzie jeśli chcecie zapoznać smerfów świat przed kompy dziś zapraszam was!
- Marcelzlasu: Witam Smerfie. Jak to się stało, że zostałeś piłkarzem, dlaczego nie inny sport? - Smerfinho: Witam cię Marcelu, muszę ci się przyznać, że smerfy też pochodzą z lasu. Wracjąc do tematu cóż innego mógłbym wybrać jeśli nie piłkę nożną. To przecież sport narodowy, każdy chciałby być piłkarzem. - M: Skoro wspomniałeś o pochodzeniu nie wypada cię nie zapytać, o twoje korzenie. Podobno masz brazylijskich przodków. Ksywa "Smerfinho" raczej też nie jest przypadkowa. - S: Masz rację Brazylia to moja druga ojczyzna. Mojego ojca ciotki męża szwagra dziadek był rodowitym brazylijczykiem. - M: W takim razie powiedz mi jak brzmi twoje prawdziwe nazwisko? - S: Jaro Slaweiro Prentkiewicho de la Smerfinho - M: Jaro de cośtam... coraz bardziej mnie zaskakujesz. Nie ździwię się jeśli powiesz, że płynnie mówisz po portugalsku? - S: Nie mam z tym najmniejszego problemu, przecież w moich żyłach płynie brazylijska krew - M: Ja z portugalskim też miałem do czynienia. Nie masz nic przeciwko jeżeli zamienimy parę słów w języku wielkich Canarinhos? - S: Nie ma problem - M: Kturos reprezentantos bys wybrao Brasileiro czy Polskeiro?. - S: Ja woleiro graios in Brasileiro, ale Polskeiro ja chciao byc treneiro. (I wszystko jasne. Zapytałem Smerfa czy ogląda brazylijskie telenowele. Odpowiedział, że owszem, ale woli polskie). - M: A teraz zmieńmy temat, wróćmy na Polski stadiony. Twoja najsmerfniejsza bramka? Opowiedz nam o tym - S: 12 lipiec 2006, boisko w Dąbrowicach, mecz z Chodczem, druga połowa, gram mecz życia, wszystko idzie po mojej myśli, nagle... wspaniałe dośrodkowanie z lewej flanki. Piłka leci prosto na moją nogę. Nie mogłem tego nie wykorzystać. Strzelam! Fantastyczne uderzenie, piłka zmierza prosto pod poprzeczkę, bramkarz kompletnie zaskoczony i ... GOOOOOOOOOOOOOOOOL, niestety samobójczy. Ale i tak był najsmerfniejszy! - M: Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć tobie abyś następnym razem nie wykorzystywał takich "fantastycznych dośrodkowań". Przejdzmy do następnego pytania. Co się dzieje z Jaszczurem twoim bratem? Od ostatniego spotkania poprzedniego sezonu słuch po nim zaginął. - S: Mario el Zembo Dentysto Prentkiewicho de Jaszczurro bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko powoli zaczyna myśleć o zakończeniu kariery, niektóre rzeczy stały się dla niego ważniejsze niż piłka nożna! - M: Wielu naszych znajomych kończył karierę praktycznie jej nie zaczynając, w wieku 17, 18 lat. Nic więc dziwnego, Jaszczur ma już 24. Mimo wszystko mam nadzieję, że ty nie myślisz o zawieszeniu butów na kołku. - S: O nie! Ja tak łatwo się nie poddam. Będę grał w piłkę do końca świata, a nawet i dłużej. - M: A jaki jest twój wymażony klub i gdzie byś chciał grać gdy nadejdzie koniec świata? - S: Mimo iż chętnie zagrałbym w brazylijskim klubie, moje miejsc jest tutaj w Dąbrowicach. Jestem wychowankiem Dąbrowianki, od dziecka grałem w tym klubie, gram teraz i grać będę. - M: Rzeczywiście jesteś wychowankiem klubu, ale z graniem jest różnie. Ostatnio na twojej pozycji pojawił się nowy zawodnik i wygryzł cię ze składu. Co zamierzasz z tym zrobić? - S: Powrót do pierwszego składu to kwestia czasu. Moja wróżka przepowiedziała mi serię wspaniałych występów! - M: Twoja wróżka? A może siedmiu krasnoludków? Nie lepiej powiedz co słychać u Papysmerfa? Nie wyblakła mu ta śmieszna czerwona czapeczka? - S: No co ty pierze w Perwolu. - M: No dobrze skończmy z tymi żartami, to wywiad dla cieszącego się niezwykłą sławą i poważaniem serwisu internetowego. - S: Ahaaa, to w takim razie ja bardzo przepraszam. - M: W rozwoju twojej kariery przeszkodziła ci bardzo poważna kontuzja. Opowiedz nam jak to było z tą "śliwką"? - S: To była spokojna lipcowa noc, piątek trzynastego. Jak gdyby nigdy nic jechałem na masce samochodu Karola K., syna Mariana (Przyp. red.: jazda na masce samochodu - popularny sport w Dąbrowicach; Marian - wierny kibic Dąbrowianki), gdy nagle moja głowa znalazła się na torze lotu śliwki mirabelki. Zderzenia był nieuniknione. I stało się! śliwka trafiła prosto w moją głowę. Więcej faktów nie pamiętam... Kilka dni później ocknąłem się w szpitalu. Groził mi przeszczep przysadki mózgowej, ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Po jakimś czasie wróciłęm do zdrowia i mogę kontynuować karierę piłkarską. - M: Czego byś życzył sobie i drużynie w tym sezonie? - S: Wiadomo, ekstraklasa będzie nasza, a więc uczyńmy pierwszy krok w tym kierunku i awansujmy do A klasy. Sobie życzył bym wielkiego powrotu do pierwszej jedenastki. - M: Uważaj Smerfie zbliża się niebezpieczeństwo. To Gargamel! ... Żartowałem nie uciekaj! Ej stary wróć jeszcze nie skończyliśmy. No, już myślałem, że nie wrócisz. - S: Ale mnie nastraszyłeś... - M: Dzięki Smerfinho za szczerą rozmowę i życzę powrotu do składu - S: Dzięki. Pamiętajcie! Jeszcze o mnie usłyszycie. Wywiad z Polskim Smerfem brazylijskiego pochodzenia Jaro Slaweiro Prentkiewicho de la Smerfinho przeprowadził Marceliozlaseiro. |
|
| wywiady |